Sobota, 19 Maj 2012r.

Last update18:38:47

You are here
first
  
last
 
 
start
stop

Lekarze zwyciężyli, a pacjenci?

apteka_mgiZdjęcie ministra Arłukowicza trzymającego triumfalnie trzymającego kartkę z podpisanym porozumieniem jak chorągiew pokonanego wroga obiegło wszystkie krajowe serwisy. - Doszliśmy do porozumienia. Chciałbym podziękować partnerom i wszystkim stronom które uczestniczyły w negocjacjach. Bardzo się cieszę, że udało się podpisać porozumienie, które wzywa do zakończenia protestu – obwieścił minister na konferencji prasowej. Ten marketingowy zabieg w niczym nie zatrze faktu, że po raz kolejny lekarze obronili się przed zmianami, jakie w ostatnich latach próbował wprowadzić rząd. Dodajmy od razu, że chodzi o zmiany, które w jakimkolwiek przypadku mogą dotyczyć bezpośrednio składających przysięgę Hipokratesa a nie, nazwijmy to niefachowo, okołomedycznych. Ciekawostką jest, że regularnie przegrywają w tych „pojedynkach” ministrowie lekarze. Teraz sytuacja była niezwykle klarowna, ani razu nie chodziło o dobro pacjenta, tylko o fakt, żeby ewentualnie nie płacić z własnej kieszeni, co oczywiście jest w tej sprawie, na bazie dotychczasowych doświadczeń, wielce mało prawdopodobne. Ministerstwo zgodziło się na zniesienie ewentualnych kar dla lekarzy, ale to nie koniec sprawy. Ci, którzy dają lekarzom zarobić – nazwijmy rzecz po imieniu – ale także utrzymują państwo, zeszli na dalszy plan. Ich sukcesem jest to, że nie będą biegać od apteki do przychodni lub szpitala tam i z powrotem. W ciągu tych kilku dni zdarzyło się to na terenie całego kraju już w ponad tysiącu przypadków. Tymczasem podpisany dokument to tylko rozejm i tylko prawie, bo jak na tym samej konferencji powiedział Jacek Krajewski z Porozumienia Zielonogórskiego, strajk zostanie zawieszony po akceptacji tego dokumentu przez środowiska lekarskie, a przecież zostało jeszcze parę punktów do wygrania… W tej sytuacji trudno określić czy gest machania białym skrawkiem papieru to wspomniana oznaka triumfu, czy zgoła odmienny przyjęty na wojnach i w bitwach również z czymś białym w ręku… No i pozostają jeszcze pacjenci. Chyba zyskają trochę spokoju, ale nie byłbym tego taki pewny.
Dariusz Przybylski