Sobota, 19 Maj 2012r.

Last update18:42:41

You are here
first
  
last
 
 
start
stop

Łzy świętują. To dopiero połowa

lzy_1Popularna formacja rockowa Łzy obchodzi jubileusz 15 – lecia. Z tej okazji muzycy dali się namówić na specjalny wywiad wyłącznie dla Czytelników Miejskich Gazet Internetowych. Z członkami zespołu rozmawia Dariusz Przybylski

- Jeszcze nie tak całkiem dawno Jubileusz piętnastolecia jakiegoś polskiego zespołu wzbudzał podziw. Przetrwanie kilkunastu lat na scenie rockowej przy wielu przeciwnościach na rynku, braku studiów nagrań, złej promocji zniechęcało muzyków. Wy wchodzicie w swoją pierwszą piętnastkę raczej lekko, łatwo i przyjemnie...

ŁZY: Na pewno przyjemnie, a z tym lekko i łatwo bywało różnie. 15 lat to pewnie słuszny wynik i nieskromnie liczymy na następne tyle. Z tymi przeciwnościami też bywało różnie. W naszym przypadku dużo chyba zależało od konsekwencji w robieniu tego co się lubi. Po prostu. Tak się szczęśliwie złożyło, że to co robimy spodobało się jeszcze paru innym osobom i tak małymi kroczkami dotarliśmy do tego miejsca, w którym jesteśmy obecnie. Jednak do takiego The Rolling Stones jeszcze nam trochę brakuje ;-)

 - Rynek muzyczny ma swoje wilcze prawa. Sporo kapel "załapuje się" na pierwsze sukcesy często nawet po kilku ładnych latach. Wam udało się podbić serca fanów znacznie szybciej...

ŁZY: Też graliśmy parę dobrych lat bez większych sukcesów i jednak upłynęło trochę czasu zanim zaczęło dziać się coś "bardziej". Dobrze też się stało, że jakiś wielki sukces nie spłynął na nas od razu, bo moglibyśmy nieco ogłupieć, a tak stopniowo zdobywaliśmy kolejne stopnie wtajemniczenia ;-) i prawdopodobnie dzięki temu jakoś w miarę na luzie podchodzimy do naszej działalności. Jak dotąd sodówa do głowy nam nie uderzyła i raczej już nam to nie grozi.

 - Pytając wcześniej o szybsze sukcesy niż w wypadku innych zespołów, mam na myśli to "coś". To, co decyduje, że czyjaś propozycja muzyczna szybciej przypada do gustu fanom, a inna raczej nie. Teraz możecie się już przyznać - chyba mamy do czynienia z przedawnieniem :)

ŁZY: Nie ulega wątpliwości, że każda forma przekazu, sztuki ma swój czas. Tym bardziej teraz kiedy żyjemy dość szybko i co chwila dostajemy coś "ponad" niż wszystko do tej pory. Trudno w chwili obecnej byłoby zadebiutować takiemu zespołowi jak np. Led Zeppelin. Po prostu inne czasy. Wiele zespołów ma swoje "5 minut". Czasem to pięć minut zdarza się powtórnie, a czasem trwa tylko chwilę. Zespół Łzy ma na swoim koncie parę piosenek, które jednak chyba nie uległy przedawnieniu, co najlepiej skonfrontować na naszych koncertach. Poza tym pracujemy nad tym, żeby Was jeszcze trochę zaskoczyć.

 - Kiedy tworzyliście swoje pierwsze przeboje analizowaliście co może chwycić, dokonywaliście selekcji, czy po prostu twardo graliście swoje? Pytam nieco przekornie, bowiem startowaliście średnio z pułapu dwudziestolatków, a wtedy raczej trudno o wyrachowanie.

ŁZY: Każdy z nas miał za sobą kurs marketingu i z psychologii tłumu. Wiedzieliśmy więc jak manipulować masami i przeciągnąć publiczność na swoją stronę. To oczywiście żart. Po prostu robiliśmy swoje i staraliśmy się dotrzeć z tą naszą radosną twórczością do jak największej liczby osób i powoli, systematycznie zdobywaliśmy przychylność publiczności. Przez te piętnaście lat zdążyliśmy już być w wielu miejscach i trochę osób, chcąc nie chcąc, miała okazję nas zobaczyć i posłuchać ;-)

 - Na swoją markę pracowaliście parę ładnych lat. Zdobyliście określoną pozycję na rynku i w sercach odbiorców. Możecie dalej pójść tą drogą lub zacząć nieco więcej poszukiwań w warstwie muzycznej. Czy nie korci Was eksperymentowanie wzorem Hey?

ŁZY: Raczej nie będziemy na nowo wymyślać koła, ale myślimy nad pewnymi elementami, które jak dotąd nie miały miejsca w naszej muzyce. Za wcześnie jeszcze na konkrety, mamy jednak przy mikrofonie młodą, energiczną osobę i Sara pewnie prędzej, czy później wpłynie na wygenerowanie innej jakości. Poza tym jakoś chyba nigdy nie wzorowaliśmy się na innych zespołach i może dzięki temu wypracowaliśmy jakiś nasz rozpoznawalny styl. Przynajmniej taką mamy nadzieję.

 - Wróćmy zatem do codzienności :) Czy zdarzają się Wam w ostatnim czasie, wywiady bez pytań o Anię Wyszkoni? Przy jubileuszu to chyba nawet niemożliwe?

ŁZY: Myśleliśmy, że to będzie jeden z tych wywiadów ;-) Ania przez długi czas śpiewała w zespole i pytania o jej osobę w kontekście jubileuszu pojawiają się i nie ma w tym nic dziwnego. Na koncercie z okazji piętnastolecia śpiewać jednak będzie Sara i na pewno nie będzie widać tego, że śpiewa w zespole dopiero od roku. Sara znakomicie odnalazła się w grupie jakby nie było trochę starszych kolegów i wniosła ze sobą tzw. świeżą krew.lzy_foto

- Zdaniem fanów i nie tylko, Sara znakomicie wpisała się w to co robicie. Ma już swoje w pełni „osobiste” osiągnięcie poprzez pełny udział na „Bez słów…”.  Skończyły się już pytania o to czy nastolatka - wtedy - zdołała udźwignąć presję porównywań do poprzedniczki, ale i także - było nie było - twarde życie na walizkach? Pytam dlatego, że sami pod hasłem Sara Chmiel na swoje stronie piszecie "Gdy Sara rozpoczynała swoją pierwszą poważną przygodę muzyczną z tercetem Mocha, album "The Best" Łez pokrył się złotem"...

ŁZY: Sara żyła na walizkach na długo przed tym jak dołączyła do Łez ;-) Można zatem śmiało powiedzieć, że pod tym względem jej życie za bardzo nie zmieniło się tylko nieco unormowało. A to jak Sara radzi sobie na scenie to najlepiej sprawdzić samemu na naszych koncertach. Zespół na pewno niczego nie stracił po zmianie wokalistki i mamy nadzieję, że będziemy to udowadniać właśnie na występach na żywo, jak i na następnych płytach.

 - Gdzieś tam przed "wiekami" ukuto pojęcie "śląskie brzmienie" dla kapel z Waszego regionu. Spotkaliście się z tym kiedyś? Macie takie nuty w głowie?

ŁZY: Prawdopodobnie jest coś takiego jak śląska wrażliwość w odniesieniu do muzyki. Jest to rzecz trudna do uchwycenia, ale coś w tym na pewno jest. Mamy swoją specyficzną mentalność i to pewnie przekłada się na nasz wyraz artystyczny. Wystarczy odnieść się chociażby do twórczości takich grup jak: Dżem, Myslovitz. Niewątpliwie unikatowy charakter muzyki wspomnianych zespołów pewnie ma wiele wspólnego z miejscem, gdzie dorastali muzycy tworzący składy tych grup.

 - Po dziesięciu latach mogliście sobie pozwolić na wydanie płyt The Best i Złotej Edycji. Sprzedaż na poziomie Platyny i Złota. Potem jednak długo „milczeliście”, a teraz jest "Bez słów..." i zapowiedź kolejnego albumu na wiosnę. Czemu zawdzięczamy ten powrót mocy twórczych?

ŁZY: Najkrócej można powiedzieć, że wpłynęła na to roszada personalna. I może na tym zostańmy. Na blokadę twórczą jak dotąd nie cierpieliśmy ;-)

- Przed Wami duże wydarzenie. Czwartek, 2 lutego, Hard Rock Cafe w Warszawie, koncert z udziałem przyjaciół. Zdradzicie jakieś szczegóły, sekrety wieczoru?

ŁZY: Posłużmy się może informacją z naszej strony internetowej, a więc:

Zaśpiewają z nami goście specjalni: Piotr Cugowski (Bracia), Artur Gadowski (IRA), Anja Orthodox (Closterkeller), Titus (Acid Drinkers), Marek Piekarczyk (TSA). Zagra z nami nietuzinkowy artysta Michał "Jelonek" Jelonek (m.in. HUNTER, ANKH). Całość poprowadzi Marek Sierocki, a dobry humor zagwarantuje nam Kabaret Młodych Panów. Na wszystkich naszych gości czeka specjalny „mega” tort i kilka innych niespodzianek. Przybywajcie!!

- Czego możemy Wam życzyć w imieniu Czytelników z okazji jubileuszu?

ŁZY: Następnych piętnastu lat twórczej działalności i wielu wspólnych spotkań na koncertach.

- Zatem niech tak się stanie.

ŁZY: Dziękujemy bardzo i pozdrawiamy serdecznie naszych fanów i czytelników Miejskich Gazet Internetowych.