Sobota, 19 Maj 2012r.

Last update19:00:51

You are here
first
  
last
 
 
start
stop

Tusk ma się źle. Rząd też

Dokładniej rzecz biorąc Donald Tusk w roli premiera. Po 4,5 latach rządzenia notowania samego premiera i jego ekipy mają się tak jak w przypadku partii, które są tuż przed porażkami wyborczymi. Ten i Platforma Obywatelska na szczęście dla nich samych są kilka miesięcy po kolejnych wyborach co daje szansę na poprawę wyników. Obecnie 63 procent respondentów badanych przez ankieterów źle ocenia premiera, a aż 70 procent rząd. Problem jest głęboki bo do złych notowań nie przyczynia się kryzys zewnętrzny, ale autorskie działania rządu. Respondenci jednym tchem wymieniają jako źródło złej oceny zamieszanie z refundacją leków, podpisanie Acta i zapowiedź zmiany wieku przejścia na emeryturę choć wymienionych elementów jest znacznie więcej i widoczna jest kumulacja negatywnych emocji sprowadzająca się do rozczarowania i poczucia oszukania. Kolejne powody to ceny paliw, reforma oświaty na poziomie szkolnictwa podstawowego oraz szereg wpadek związanych z bezpośrednimi przygotowaniami do Euro 2012. O ile błędy mają prawo się zdarzać to występująca ich kumulacja musi niepokoić, nie tylko opozycję. Ta, głównie PiS wreszcie wyciągnął właściwe wnioski i... milczy. Tym samym z czołówek tytułów spadła rywalizacja pomiędzy dwoma największymi rywalami i okazuje się, że król jest nagi, a raczej bezbronny. Błędy są spore i nie da się ich ukryć nawet najlepszym PR. Wszystko co się wydarzyło dotyczy w dużym stopniu kontynuacji rozpoczętych działań. To najtrudniejsze i nowe dopiero przed rządem. Wczoraj rozpoczęły się rozmowy z PSL - em w sprawie reformy emerytalnej. Dlaczego dopiero wczoraj nawet nie wypada pytać. Premier nie do końca dobrze odczytał wynik wyborów i teraz zaczyna za to płacić. Z ust wielu politologów padały ostrzeżenia, że nie należy tego zwycięstwa traktować jako sukcesu własnej polityki, że jest ono mocno obciążone sprzeciwem wobec alternatywy PiS. Stąd strzał w stopę z wiekiem emerytalnym podanym w złym czasie i w zły sposób i seria kolejnych błędów. Rząd jest w defensywie. Premier usiłuje odrabiać zaufanie, dymisjami karami wycofywaniem się z projektów. Nie dostrzega jednak, że bardzo źle to wygląda, kiedy winni są inni. Oskarżanie publiczne współpracowników przez, których wycofuje się z ratyfikacji Acta, zapowiedzi wstrzymania nagrody dla Rafała Kaplera i szereg podobnych działań może dobrze byłoby przyjęte w demokracjach zachodnioeuropejskich, gdzie szef rządu ma trzymać porządek, ale nie w Polsce. Może jednak i tu też, pod warunkiem, że do zmian nie dochodzi pod naciskiem opinii publicznej, mediów a wynikają z prawdziwej stanowczości szefa rządu.

Stwierdzenie tych faktów nie nastręczyło specjalnych trudności, problem jest z prognozą na przyszłość. Po tym co się stało zaskoczony rozwojem sytuacji i nieco zagubiony premier nie ma wyjścia i musi przeprowadzić reformę emerytalną, płacąc za bezgraniczne zaufanie do ministra Rostowskiego oraz do własnej charyzmy i mniejsza o chwilowe słupki poparcia. Na skutek popełnionych błędów, choć z wielką niechęcią, będzie musiał się poddać rozlicznym konsultacjom z poszczególnymi podmiotami politycznymi w sejmie i poza nim, a to oznacza dalsze rozmycie i uwikłanie w dyskusje co kompletnie burzy długotrwale budowany wizerunek stanowczego premiera. Nieznana jest też obecnie skala ustępstw do jakiej dojdzie w samej ustawie i na rzecz koalicjanta. Uzyskanie poparcia Ruchu Palikota w tej sprawie to zbyt mało by ryzykować rozpad koalicji. Premier i rząd są w impasie, a rywale doskonale wyczuwają nadchodzące pięć minut dla zbudowania lub odbudowania kapitału politycznego i tej okazji nie zmarnują zwłaszcza mając w pamięci butne stwierdzenie dotyczące "faktu", że premier nie ma z kim przegrać. Inna sprawa czy opozycja będzie miała realne kontrpropozycje. Sytuacja jest na tyle poważna, że sama negacja nie wystarczy. Żeby wyjść z tej próby zwycięsko premier i jego ekipa potrzebuje wyłącznych sukcesów na innych polach, a o nie będzie ciężko. Życie nie znosi próżni i argument "zielonej wyspy" choćby nadal był prawdziwy już nie zadziała. Trzeba wymyślić nowe, albo jeszcze lepiej, wprowadzić je w życie.

Dariusz Przybylski (fot.Grzegorz Roginski/KPRM.)