Sobota, 19 Maj 2012r.

Last update19:01:58

You are here
first
  
last
 
 
start
stop

Tusk w opozycji. Do ACTA

W ciągu miesiąca premier Donald Tusk przeszedł od roli jednego z międzynarodowych liderów akceptujących osławioną już umowę ACTA do oponentów tego dokumentu. Po drodze, przed dwoma tygodniami, pod wpływem nacisku społecznego podjął decyzję o odłożeniu ratyfikacji o rok, nie zważając na to, że wcześniej amabasdor w Tokio uzyskał wszelkie pełnomocnictwa do podpisania umowy. Po południu w piątek, na konferencji prasowejpremier przyznał, że się pomylił i będzie zabiegał u przywódców innych państw o to aby również zrezygnowali z akcpetacji tego dokumentu. - Pod wpływem złych sondaży doczekamy jeszcze tego, że premier w masce anonymusa będzie biegał po Brukseli i przekonywał do odrzucenia ACTA - drwił Mariusz Błaszczak z PiS. - Dobrze się stało, że premier przyznał się do błędu i wycofał z niewłaściwej umowy. Może to zapowiedź lepszych działań? - łagodniej oceniał decyzję premiera Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota. Tymczasem premier na konfrencji prasowej dał szeroką wykładnię swojej decyzji. - Nikt nie lubi zmieniać zdania, ale "grzechem jest trwać w błędzie", a nie zmienić zdanie, gdy są do tego oczywiste przesłanki. (...) Nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak głębokiej istoty, wręcz cywilizacyjnej, dotykamy, zajmując się sprawą opisaną w ACTA. (...) Przekonują mnie argumenty i moja lawinowo rosnąca wiedza. - powiedział zaznaczając jednak, że przeciwnicy ACTA nie mają całkowitej racji oraz, że nie zwalnia to nikogo z prac nad ochroną tych praw, jakie w myśl założeń dokument miał chronić. Donald Tusk odniósł się także do skutków prawnych dotychczasowych i przyszłych działań w tej sprawie. Przypomniał, że prawo międzynarodowe nie przewiduje możliwości wycofania podpisu, ale nie ma też obowiązku ratyfikowania umowy. Stąd zapowiedź na rzecz prac odrzucenia umowy w Parlamencie Europejskim. W praktyce odrzucenie ACTA w PE oznaczać będzie unieważnienie umowy w obecnej formie, co przekreśla sens procesu ratyfikacji w krajach, które już ją podpisały. - Patrząc na rozkład głosów w PE oraz, dotychczasowe zachowanie poszczególnych grup wydaje się, że polskie stanowisko może być uznane za jedno z wiodących w PE - już z pewnym otymizmem zakończył wątek premier. Przypomnijmy, że porozumienie w Tokio podpisały 22 kraje Unii Europejskiej w tym oczywiście Polska, a prace w PE w tej kwestii zaplanowano na 1 marca. (mgi)